Ciepnęłam
moje rzeczy na łóżko. Nie zdjęłam tylko słuchawek i mojej opaski z
kocimi uszkami. Walizka stała nadal przy drzwiach, jakby czekała, aż
ktoś ruszy się i ją wypakuję. No cóż, troszkę jeszcze poczeka.
Jak na razie mieszkałam sama w pokoju. Czułam się nieco... Zagubiona? Przestraszona? Słyszałam te pogłoski od innych o jakimś duchu...? Okej, dreszczyk emocji zawsze się przyda. Chyba. Ale może nie będzie aż tak źle, bo jest to duch... Piętnastolatka. No ciekawie... Wyszłam z pokoju i poszłam korytarzem przed siebie. W słuchawkach cichutko grała muzyka. "Paper Moon" aktualnie. Ubrana byłam w pomarańczową bluzeczkę na ramiączka oraz czarną spódniczkę a'la szkolną. Do tego czarne butki i rażąco pomarańczowe podkolanówki. O tak, jestem okropnie widoczna. Grzywka mimo opaski czasem opadała na oczy. Yrgh, jak ja tego nie lubię. Tak czy inaczej gdzieś polazłam... I się zgubiłam... Który to raz w tym tygodniu? - Fantastycznie! Lepiej pójść nie mogłam! - mruknęłam sama do siebie. Szybko poczułam się nieswojo. Jakby ktoś za mną stał... |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz